Jak wygląda poród okiem ojca?

Jak wygląda poród z perspektywy ojca? Zaczęło się tak: jest 10:30 rano. Dostaję telefon od żony. Głównym tematem jest WODA. A raczej tak zwane WODY. Odeszły. Znacie to określenie? No właśnie. Zaczęło się… Nasz mały człowiek powiedział w końcu „dość” i chce już wyjść na świat.

Kilka przemyśleń przed porodem

Czy my, ojcowie w ogóle zastanawiamy się jak wygląda poród? Może niektórzy tak. Ale większość pewnie nie. I ja także byłem w tej większości. Co prawda, na kursie porodowym (obowiązkowo – idźcie na kurs, naprawdę warto) wspominali co nieco na ten temat, trochę straszyli, trochę instruowali. Ale to była czysta TEORIA. Natomiast teraz miałem mieć do czynienia z porodem w PRAKTYCE. Wspominali, że poród może trwać kilkanaście godzin? Wspominali. Ale ja miałem nadzieję, że damy radę zrobić to w dużo krótszym czasie. Chwila. Jakie „damy radę”? My? Przecież to nie my rodzimy! To ona musi się męczyć przez te kilka czy kilkanaście godzin. Cały poród to wyłącznie zasługa matki naszego dziecka. My tylko siedzimy i czekamy. O ile w ogóle mamy odwagę być przy kobiecie podczas porodu. Tu moja cenna uwaga: bądź przy niej w tym czasie, jeśli tylko masz taką możliwość. Nie tłumacz się, że nie lubisz widoku krwi. Albo że nie chcesz patrzeć na to jak wygląda poród. Że to straszny widok. Że później stracisz ochotę na seks. Jesteś facetem czy nie? Jeśli tak – bądź przy niej. Czasem trzeba podać szklankę wody. Czasem potrzymać za rękę. Czasem ZDECYDOWAĆ co robić gdy są komplikacje a ona jest nieprzytomna. Tak wiem, to poważne słowa. Wcale nie straszę. Poród jest nieprzewidywalny. Wszystko się może zdarzyć. Dlatego będę powtarzał do znudzenia: bądź przy niej. Nawet jeśli mówi, że sama sobie poradzi.

Poród – początek i przyjazd do szpitala

Godzina 11:00.Jesteśmy w szpitalu. Wydaje się, że wszystko jest pod kontrolą.Czekamy na wolną salę porodową.

Tak, czekamy. Dziwi Cię to? Mnie też to zdziwiło. Jednak tak to wygląda – nieraz w ciągu dnia jest kilkanaście porodów a możliwości szpitala są ograniczone. Czasami jest tylko kilka sal porodowych (pojedynczych). Zdarza się, że mogą odesłać niemalże rodzącą kobietę do pobliskiej placówki. Weź to pod uwagę. Zapytaj wcześniej położnych.

W sali porodowej

Jest 12:00.Jesteśmy już w sali porodowej. Na szczęście „rodzimy” sami, jest tylko jeden fotel porodowy. Położna podaje oksytocynę (dla niewtajemniczonych – środek przyspieszający skurcze porodowe).

Tu też ważna uwaga: pojedyncza sala do porodu. Niewyobrażalny wręcz komfort dla rodzącej kobiety. Przepraszam za słowo „komfort”. Ono w ogóle nie pasuje do tej sytuacji. W każdym razie jeśli jest taka możliwość – zapewnij swojej kobiecie pojedynczą salę do porodu, gdzie będzie miała łazienkę na wyłączność. Jeśli jesteś obecny podczas porodu – przeważnie musisz mieć specjalne jednorazowe „ubranie” na czas porodu.

Przyśpieszanie porodu – oksytocyna

Lecą minuty, godziny… Tracimy rachubę czasu. Kogo to w ogóle interesuje, która jest godzina. Oksytocyna działa. Systematycznie zwiększana jest jej dawka. To powoduje coraz częstsze i bardziej bolesne skurcze. Ale dzięki temu zbliżamy się do porodu. Położna stale wszystko kontroluje, pojawia się również anastezjolog, dzięki któremu po pewnym czasie żona otrzymuje znieczulenie zewnątrzoponowe.

Nie w każdym szpitalu jest możliwość otrzymania takiego znieczulenia. Na czym ono polega? Anastezjolog cienką igłą wprowadza lek do kanału kręgowego. Jest to najskuteczniejszy sposób uśmierzenia bólu podczas porodu. Jednak ten rodzaj znieczulenia wzbudza wiele kontrowersji, istnieją również przeciwwskazania, przy których nie powinno się go stosować. Nie mam jednak wiedzy medycznej aby o tym szerzej pisać. Sama musisz przemyśleć czy jesteś zdecydowana na takie znieczulenie. Koniecznie porozmawiaj na ten temat ze swoim lekarzem bądź położną.

Moment przyjścia dziecka na świat

Jest już 18:30. Położna stara się wszystko na bieżąco sprawdzać. Co prawda główki dziecka jeszcze nie widać, ale jesteśmy coraz bliżej. Nagle okazuje się, że jest dużo krwi… Cholernie dużo krwi, nigdy w życiu tyle nie widziałem. Sytuacja robi się poważna. Wołają lekarza. Szybko ocenia sytuację: odklejone łożysko. Lekarz proponuje cięcie cesarskie. Personel gorączkowo przygotowuje się do wywołania porodu. Pomagam przemieścić się do sąsiedniej sali operacyjnej. Zostaję poproszony o pozostanie za drzwiami. A na sali porodowej zaczyna się wyścig z czasem.

Tak, wspominałem, że poród jest nieprzewidywalny. W każdej chwili może się coś wydarzyć co przesądzi o konieczności wykonania cięcia cesarskiego aby uratować dziecko. Co czuje przyszły ojciec w takim momencie? Chyba każdy coś innego. Ale na pewno każdy odczuwa stres. Niepewność, pojawiają się myśli czy wszystko będzie w porządku. Nic nie można zrobić. Kompletnie nic. Trzeba czekać.

Godzina 18:35. Słyszę krzyk dziecka. Udało się. Mój syn jest już na świecie! Jest poczucie ulgi ale zastanawiam się jeszcze czy wszystko będzie w porządku. Położna pokazuje mi dziecko. Moje dziecko. Nieopisane uczucie. Coś niesamowitego! Jestem ojcem! Mam syna!

Najważniejsza rada

Mniej więcej już wiesz jak wygląda poród. Jak możesz się domyślić, w naszym przypadku wszystko dobrze się skończyło. Ale nie zawsze tak jest. Lekarz powiedział, że mieliśmy dużo szczęścia. Kilka minut różnicy i byłoby już za późno. Moja rada dla Ciebie: bądź czujny. Owszem, jesteście w szpitalu, jest lekarz i położna. Ale zwracaj uwagę jeśli coś będzie nie tak jak powinno. Sam widzisz, jak ważna jest Twoja obecność przy rodzącej kobiecie. Ona rodzi Twoje dziecko. Bądź przy niej.

P.S. Ten wpis oczywiście nie wyczerpuje tak obszernego tematu, jakim jest poród. Wszystkie Twoje wątpliwości rozwieje osoba, która ma najwięcej doświadczenia w tym temacie – położna lub położnik.



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.